Pewnie wiele z Was w codziennym makijażu nakłada cienie prosto na skórę powieki bądź na podkład roztarty na powiece. Zapewne też wiele z Was uważa, że baza pod cienie to niepotrzebny wydatek bo profesjonalnego makijażu robić nie będziecie. Ale co jeśli pokażę Wam bazę, która kosztuje grosze, a daje takie same efekty jak bazy profesjonale? Zainteresowane? To zapraszam do czytania!!

Zacznijny od tego czego oczekujemy od takiego produktu. Jak dla mnie najważniejsze jest:

– wydobycie głębki koloru cienia,
– przedłużenie trwałości,
– wygładzenie powieki,
– ułatwienie rozprowadzania cieni bez względu na ich konsystencję,

Przecież każda z nas chce, aby jej makijaż przetrwał w spokoju cały dzień. Dlaczego więc baz używamy tylko na ważne wyjścia lub wogóle? Zapewne przez ich cenę. Niektóre przeciętną Kowalską zwalają z nóg. Zwłaszcza jeśli stoi przed wyborem baza, a nowe buty. Jasne, że buty. Ja też bym je wybrała. Jednak mam dla Was świetną wiadomość. Ostatnio testowałam świetną bazę, która kosztuje grosze, a spełni oczekiwania każdej z Was. Mowa o bazie pod cienie od Ingrid Cosmetics.

1-100_4506

Baza kryje się w szklanym słoiczku, który dodatkowo schowany jest w kartonowe pudełeczko, na którym znajdziemy wszystkie informacje na jej temat.

1-100_4509

Konsystencja jest idealna. Stojąca w słoiczku baza jest dość twarda, ale roztopiona ciepłem naszych palców doskonale rozprowadza się po powiekach i z nich nie spływa, ani się nie ściera. Pewnie powiecie, że konsystencja bazy przed jest jej minusem, ale ja osobiście dzięki temu miałam pewność, że nikt tam paluchów nie trzymał bo gdyby tak było, wszystko by się odbiło i zostałby ślad. Także jak najbardziej na plus.

1-100_4510

A teraz test dla niedowiarków. Specjalnie dla Was przygotowałam pokaz kilku moich ulubionych cieni. Możecie zobaczyć jak wyglądają nałożene prosto na skórę, a jak nałożone na bazę:

1-100_4776

1-101

Baza świetnie podkreśliła kolory i wyciągnęła z nich głębię, której tak pragnęłam. 

Dodatkowo plusem jest to, że rzeczywiście przedłuża trwałość makijażu. Zazwyczaj moje najlepsze cienie trzymały się na powiekach do 8-9 godzin. Z bazą trzymają się tak długo, aż je łaskawie zmyję. 

Baza nie uczuliła mnie, ani nie podrażniła co jest bardzo ważne w produktach, których używamy w pobliżu oczu oraz w innych delikatnych miejscach.

Mi osobiście towarzyszy zarówno na codzień, jak i na wielkie wyjścia. Jakoś nie staram się jej oszczędzać, ponieważ jest bardzo wydajna i malutka jej ilość pozwoli pokryć całą powiekę. Powiem Wam, że jestem zachwycona, że nasza rodzima firma stworzyła taki fajny kosmetyk.

Niedługo napiszę Wam o maskarze tej samej firmy, która podbiła moje serducho na wieki. Trudno mi będzie znaleźć inną, która tak świetnie się sprawdzi na moich rzęsach. Ale o tym następnym razem 🙂