Jak Ja kocham takie cuda, to wiem tylko ja ;] Marion jest mi bardzo dobrze znany, i nie ukrywam, że bardzo go lubię. Parafinowa kuracja dla stóp okazała się strzałem w dziesiątkę!

???????????????????????????????

No to zaczynamy:

Niepozornie wyglądająca saszetka, podzielona na dwie części z dołączonymi skarpetkami foliowymi. To tak na pierwszy rzut oka wygląda.

???????????????????????????????
cats

Peeling:
???????????????????????????????
Po otwarciu części, w której zawarty jest peeling zrobiłam wielkie wow ;] Dlaczego? Ponieważ zapach mnie powalił na kolana. Obłędny, piękny, niesamowity! Gdybym znalazła masełko do ciała o tak przyjemnym zapachu, od razu bym go zakupiła! Delikatne brązowe drobinki, które również z pozoru nie wyglądają na skuteczne, rewelacyjnie oczyszczają stopy z martwego naskórka. Świetna konsystencja, która pozwala na dokładne rozprowadzenie peelingu, sprawia, że wykonanie go jest czystą przyjemnością. Po wykonaniu peelingu, skóra na stopach jest idealnie wygładzona, i o to chyba chodzi prawda?

Maska parafinowa:

???????????????????????????????

Zapach identyczny jak w przypadku peelingu. Czyli BOSKO! Konsystencje ma nieco rzadką, dlatego też dość sprawnie musiałam nakładać ją na stopy. Skóra po wykorzystaniu duetu (peelingu i maski) pięknie się zmiękczyła i cudownie pachniała. Była bardzo delikatna, oj nie przekonacie się dopóki nie wypróbujecie sami. :]

Ta mała saszetka, wystarczyła na dwa zabiegi dla moich stóp. A za 2.50zł to zakupię sobie ich wiele, ponieważ taki szał jaki odczuły moje stopy jest wręcz pożądany.

UDZIEWCZYN – serdeczne dziękuję

Wprowadzacie mnie w stan zwany uzależnieniem! 😛

Testowała Zebra