PRODUCENT: Arganowy suchy olejek do ciała przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, również suchej, bardzo suchej i wrażliwej. Nowatorska formuła bogata w drogocenne olejki działające w synergii z witaminą E głęboko odżywia i regeneruje. Przywraca skórze elastyczność i jedwabistą gładkość. Intensywnie i długotrwale nawilża. Chroni i odbudowuje naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka. Neutralizuje działanie wolnych rodników. Przynosi skórze natychmiastowe ukojenie. Nietłusta, lekka konsystencja łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Przyjemny, delikatny zapach zapewnia wyjątkowe uczucie świeżości i komfortu.

argan oil1 argan oil

MOJA OPINIA: Zimą, kiedy zaczynają się mrozy i kiedy częściej zakładam długie spodnie, skóra zaczyna na to kiepsko reagować – zwłaszcza na nogach, na łydkach – zaczynam obrastać w srebrną łuskę. Od jakiegoś czasu rozglądałam się za produktem, który by nie tylko nawilżał, ale i dało się go szybko rozprowadzić. Nie lubię smarowideł, z którymi trzeba długo czekać, aż się wchłoną. Oprócz nawilżenia i ukojenia szybkie wchłanianie to priorytet. Na suchy olejek arganowy Eveline skusiłam się ze względu na słowo „arganowy” i trochę też ze względu na opakowanie, które obiecuje odrobinę luksusu – w słonecznym kartonowym pudełku znajdziemy zafoliowany olejek. Od razu na wstępie odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z wyjątkowym kosmetykiem – brawo dla producentów i marketingowców, którzy zaczynali dystrybucję Eveline od niskiej półki w drogeriach. Jedynym minusem opakowania jest zacinający się spray, co jednak nie powinno mieć miejsca, gdy jest to jeden z naszych najdroższych produktów w ofercie i pozujemy na ekskluzywny kosmetyk. Na ciało działa idealnie. Gorzej jest z włosami. Spryskałam włosy nieświadoma tego, że kosmetyk je przetłuści. Już po jednym pryśnięciu włosy były mokre i tłuste do tego stopnia, że można na nich było frytki smażyć. Cieżko było to zmyć pod prysznicem, dlatego daję minusa. Nadaje się tylko przed myciem i to z ciężkim sercem, bo komu potem się chce stać pod prysznicem dodatkowe 15 minut, żeby zmyć z siebie ten olejek? Nikomu. Na ciało – tak, na włosy – absolutnie nie!

Tekst i zdjęcia:

Karolina