Od producenta:

“Pomadka – błyszczyk w płynie Love Story zachwyca intensywnym i wyjątkowo długotrwałym kolorem.  W połączeniu z niepowtarzalnym blaskiem utrzymuje się na ustach przez wiele godzin. Unikalna formuła zapewnia doskonałą pielęgnację oraz nawilżenie. Dostępny w siedmiu wyjątkowych odcieniach – ciemnej czerwieni, czerwieni, oranżu, koralu, fuksji, pudrowym różu i beżu.”

Cena: ok. 8 zł

20150321_110841

Moja opinia:

Do testów  otrzymałam dwa kolorki 301 czyli czerwień z nutą pomarańczy oraz 306– brudny róż.

20150321_110950

Błyszczyki znajdują się w 7 ml. wąskich  buteleczkach. Produkt nakładamy typowym aplikatorem, który posiada większość błyszczyków.  Kolory są pół transparentne, nie trwałe- nie cała godzina i produkt znika.  Posiadają chemiczny zapach i smak tanich kosmetyków.

Do plusów mogę zaliczyć blask-  spełnił funkcje błyszczyka oraz to, że nie wysuszają oraz nie podkreślają suchych skórek .  Są bardzo lepkie i włosy cały czas przyklejały mi się do ust.

Jednak kolor 306- brudnego różu zachwycił mnie! Jest delikatnie ciemniejszy niż naturalny kolor moich ust.  Przez co „zjadał się” równomiernie w ciągu dnia i nie widać było żadnych plam czy odcięć. Idealny na co dzień, łatwy w aplikowaniu. Przy tym kolorze nie potrzeba dużej staranności w nakładaniu.  🙂

Co innego mogę powiedzieć o kolorze 301. Zacznę od tego, że nie przepadam za takim odcieniami, wolę klasyczne czerwienie. Produkt ten nakłada się trudniej, a niżeli poprzedni. Przy ruszaniu ustami, kolor rozlewa się, widać odcięcia. Zdecydowanie nie należy do funkcjonalnych.

Błyszczyki ładnie wyglądają zaraz po nałożeniu na usta- możecie zobaczyć to na poniższych zdjęciach.

20150321_105643-horz

Róż towarzyszy mi prawie codziennie na ustach, kiedy chcę je delikatnie podkreślić, a moje usta nie są w dobrej kondycji , a szminka była by dla nich za ciężka.  Czerwony znalazł się na mojej liście „not”  i raczej nie będę go używać.

Tekst i zdjęcia:

Aneta 🙂