Processed with VSCOcam with hb1 preset

Od producenta:

„Preparat zawiera pantenol i wyciąg z lukrecji o działaniu łagodzącym i przeciwzapalnym. Opatentowany aktywator kwasu hialuronowego HYDRANOV skutecznie nawilża głębsze warstwy naskórka, zapobiegając przy tym uczuciu ściągnięcia i przesuszeniu.”

Cena: ok. 22 zł/ 200ml.

Processed with VSCOcam with hb1 preset

Moja opinia:

Żel znajduje się w minimalistycznej buteleczce, a nasze oko przyciąga przejrzysta szata graficzna.  Musicie wiedzieć, że jest to produkt, który testowałam bardzo namiętnie i nie mogłam się doczekać, aż przekażę wam moją opinię i wrażenia.

Z góry stawiałam mu duże wymagania, chyba mają je wszystkie posiadaczki skóry skłonnej do przesuszeń. Na wstępie mogę wam powiedzieć, że pozytywnie zdał test, a moja skóra totalnie się w nim zakochała.

Produkt posiada specyficzny zapach- kwiatowy, czuć w nim lukrecję. Nie mniej jednak jest bardzo przyjemny i szybko się do niego przyzwyczaiłam.  Źel nie pieni się, jedynie zmienia swoją strukturę na bardziej kremową, przez co zmycie go jest banalnie proste. Delikatny, nie szczypie w oczy, nie podrażnił skóry.

Processed with VSCOcam with hb1 preset

Jego działanie jest dosyć dziwne, ale może wynikać to z tego, że pierwszy raz spotkałam się z takim efektem. Po umyciu nim twarzy, miałam wrażenie, że jest ona sucha (a przecież obiecywano nawilżenie), nie poddałam się i dalej testowałam żel. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po dłuższym stosowaniu pozbyłam się suchych skórek. Wniosek z tego taki, że żel dociera głębiej, nawilża naszą skórę, ale nie w sposób nachalny. Nie pozostawia tłustej poświaty, lecz oczyszcza skórę i jednocześnie ją odżywia! Po zmyciu preparatu, polecam nałożenie kremu, a po jego wchłonięciu zobaczycie rzeczywisty efekt. Skóra jest tak gładka, że chce się ją tylko dotykać.

Używałam go też w pierwszej fazie demakijażu. Uporał się ze zdjęciem podkładu ze skóry, lecz przemycie jej jeszcze płynem do demakijażu było w moim przypadku  niezbędne.

Jestem pod wielkim wrażeniem, tego jak sprawdził się u mnie żel micelarny, tym bardziej, że na drogeryjnych półkach w mojej miejscowości próżno szukać marki AVA, a zdecydowanie zasługuje ona na uwagę.

Dajcie znać czy znacie jakieś perełki tej marki. U mnie było to drugie spotkanie z AVĄ, o pierwszym możecie poczytać: tutaj – równie pozytywnym. 🙂

Tekst i zdjęcia:

Aneta 🙂