Dziś mam dla Was kilka słów na temat szamponu. Odkąd udało mi się zapuścić włosy, staram się jak mogę,aby utrzymać je w jak najlepszej formie. Niestety nie zawsze to wychodzi, zwłaszcza na przełomie jesieni i zimy, kiedy na włosy zaczynają działać ujemne temperatury i czapka. Niestety moje włosy w tym okresie wyglądają zazwyczaj tragicznie: są przesuszone, oklapnięte i bardzo się elektryzują. Ucieszyłam się  bardzo widząc szampon od Biovax w paczce do testów – wyglądał bardzo luksusowo i stwierdziłam, że być może to jest właśnie to, czego moje włosy oczekują.

DSC00403

Jak widzicie opakowanie produktu wygląda bardzo luksusowo i profesjonalnie. W dodatku mamy informację, że szampon zawiera złote algi i kawior. Produkt wart każdych pieniędzy, czyż nie?

DSC00008DSC00404

Szampon jest w wyciskanej formie. Jego konsystencja przypomina lekki budyń. Jak widzicie szampon jest w kolorze biały, a jego zapach jest specyficzny, powiedziałabym chemiczno-mleczny. Nie drażni on naszego nosa, ale też jakoś specjalnie  nie zachwyca.

DSC00402

A teraz najważniejsze, czyli działanie. Szamponu używałam regularnie przez ok. miesiąc. I co zauważyłam? Nic. Szampon nie dał żadnych efektów regeneracji czy nawilżenia. W dodatku kiepsko się pienił, więc szybko się zużył na moich długich włosach bo musiałam używać większej ilości, aby włosy umyć. Nie podobało mi się również to, że moje włosy w trakcie i po umyciu były splątane bardziej niż zawsze. Być może szampon razem z maską czy odżywką z tej serii dałby lepszy efekt, ale sam jest dla mnie strasznym bublem.

Chociaż szampon zaczarował mnie swoim wyglądem to jednak jego zawartość okazała się straszna. Jak widać nie należy oceniać książki po okładce (w tym przypadku szamponu po jego opakowaniu).

Buziaki,
Ilona