Zacznę może od tego, że nie jestem specjalną fanką kremów do rąk. Są niepraktyczne, ponieważ zawsze trzeba czekać aż się wchłoną, żeby móc cokolwiek robić, a dodatkowo ich działanie jest krótkotrwałe. Latem w mojej kosmetyczce na pewno kremu do rąk nie zobaczycie pod żadną postacią.
Jednak na przełomie jesieni i zimy wszystko się zmienia. Niestety moje dłonie są tak wysuszone, kiedy temperatura waha się w granicach 0 stopni. że nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez dobrego kremu do rąk. Zima bez kremu równa się popękanym do krwi dłoniom, także wolę nie ryzykować. Od pewnego czasu króluje u mnie krem od firmy Cztery Pory Roku.

DSC00696

Kremy te pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Moja mama i babcia zawsze miały na szafce kremy do rąk tej firmy. Doskonale pamiętam zapach cytrynowego kremu, który zawsze chętnie podbierałam.
Dziś jestem posiadaczką wersji z olejkiem z bawełny i proteinami jedwabiu. Może nie pachnie tak mocno i obłędne jak ten krem, który pamiętam z dzieciństwa, ale zdecydowanie ma prawo zasługiwać na tytuł ulubieńca.

DSC00697

Krem mieści się w plastikowej, dużej tubce, charakterystycznej dla produktów tej firmy. Uwielbiam szaty graficzne produktów tej firmy! Zawsze są one idealnie dopracowane i bajecznie kolorowe 😉

DSC00701

Krem ma bardzo delikatny i przyjemny zapach, dlatego noszę go ze sobą wszędzie – wiem, że nikomu nie będzie on przeszkadzał, nawet jeśli będę musiała kremować ręce w sali pełnej ludzi.

DSC00703

Konsystencja jest po prostu idealna! Krem jest lekki, dzięki czemu niesamowicie szybko się wchłania i przynosi natychmiastowe ukojenie. Pokrywa on nasze dłonie warstwą ochronną, która sprawia, że dłonie są chronione do pierwszego umycia rąk. Po tym musimy powtórzyć kremowanie, ponieważ woda z mydłem zmywa warstwę ochronną.

DSC00704

Długotrwałe nawilżenie, piękny zapach i do tego śmiesznie niska cena – tym dla mnie charakteryzują się  kremy do rąk firmy Cztery Pory Roku. Zdecydowanie polecam ich zakup na zimę, zwłaszcza, że firma  ma w ofercie kilka wariantów zapachowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Buziaki, Ilona 🙂