Rzadko zdarza mi się tak pokochać jakiś produkt, że całkowicie zapominam go zrecenzować. Tak jednak było tym razem. Tak pokochałam nowość od Selfie Project, że nawet nie zwracałam uwagi, że muszę go przecież zrecenzować. Przypomniałam sobie o tym dopiero kiedy z żalem wyrzucałam opakowanie.

Dlaczego produkt mnie tak zachwycił? Może zacznijmy od początku…. Co kryje się pod nazwą 3 w 1? Żel myjący, peeling i maseczka. Produkt świetnie spełnia się we wszystkich trzech zastosowaniach. Osobiście używałam go często jako peelingu, sporadycznie jako maseczki.

Pierwsze użycie mnie trochę przeraziło, ponieważ po nałożeniu czułam dość nieprzyjemne mrowienie i pieczenie. Na szczęście przeczytałam przez użyciem informacje na opakowaniu i wiedziałam, że mam się takiego efektu spodziewać. Utrzymał się on przez pierwsze 2-3 użycia, a potem całkowicie zniknął.

img_5455

Produkt ma cudowny, soczyście cytrusowy zapach, który odświeża i pobudza. Bardzo sobie cenię to w produktach tego typu. Cząsteczki peelingujące są idealne dla cery mieszanej lub tłustej, która nie jest zbyt delikatna. Przy suchej czy wrażliwej mogą okazać się za duże i za twarde co może zniechęcić do używania produktu.

Osobiście kocham go jednak za działanie. Już po pierwszym tygodniu moja skóra stała się widocznie oczyszczona, zaskórniki poznikały (choć nie wszystkie),a o suchych skórkach całkowicie zapomniałam. Skóra była świeża, oczyszczona i gładka. Efekt utrzymał się przez cały czas stosowania i nawet kilka tygodniu po.

img_5456

Produkt jest niedrogi, dostępny we wszystkich drogeriach Rossmann i na pewno przypadnie do gustu, każdemu kto boryka się z niedoskonałościami. Zwłaszcza, jeżeli jest posiadaczem młodej cery.

Jest to mój hicior, który serdecznie polecam z całego serca.

Macie swoich ulubieńców pielęgnacyjnych? Koniecznie dajcie znać,

Buziaki, Ilona 🙂