IMG_1415

Dziś mam dla Was recenzję dwóch peelingów do Tołpy bez których nie wyobrażam sobie zimy. Znam je już od dawna i często używam, także te testy nie były mnie niczym nowym.
Na pierwszy rzut idzie peeling do rąk. Jest on dość gruboziarnisty i sprawnie oczyszcza dłonie ze wszelkiego rodzaju suchego naskórka. Zimą często zdarza się, że nasza skóra jest przesuszona lub pęka przez zimno. Da się temu zapobiec stosując właśnie odpowiednią pielęgnację, a jednym z jej etapów jest właśnie peeling. Oczyszcza on skórę i przygotowuje pod nałożenie kremu – dzięki czemu wchłania się on głębiej i rzeczywiście odżywia naszą skórą. Peeling staram się powtarzać dość regularnie – mniej więcej raz na dwa tygodnie, chyba, że moje dłonie dają mi wcześniej znać, że to już czas. Jedna saszetka wystarcza spokojnie na jedno użycie.

IMG_1412

Drugi peeling jest do ciała. Jest to orzeźwiający-peeling maska o niesamowicie rześkim, cytrynowym zapachu.  Jest on raczej drobno ziarnisty i delikatny dla ciała. Jednak nie to w nim jest najlepsze – peeling nałożony na ciało zaczyna po kilku sekundach już delikatnie rozgrzewać skórę. Jest to niesamowicie przyjemne uczucie, które potrafi mnie zrelaksować nawet po najcięższym dniu. W połączeniu z rześkim zapachem peeling trafił od razu do grona moich ulubieńców i zawsze staram się mieć jego zapas u siebie 🙂

Jeżeli jeszcze nie znacie tych peelingów od Tołpa to koniecznie spróbujcie – są one w przystępnej cenie i w małych opakowaniach, dzięki czemu nawet jeżeli się nie sprawdzą to nie wyrzucicie pieniędzy w błoto.

Lubicie wykonywać w domu takie małe zabiegi rodem ze SPA?

Buziaki, Ilona 🙂